Polityczne wybory Niemiec podczas I wojny światowej

14 lutego 2016

Cesarstwo Niemieckie przystępowało do I wojny światowej z dużymi aspiracjami, silną pozycją w ramach sojuszu państw centralnych oraz chęcią stworzenia imperium światowego. Cała niemiecka Weltpolitik i wiążące się z nią polityczne wybory miały przynieść Niemcom wymierne korzyści, dzięki którym II Rzesza miała uzyskać pozycję hegemona globalnego. Kręgi rządzące przeświadczone były o niezbędności pozyskania dodatkowych kolonii, które pozwoliłyby na jeszcze szybszy rozwój Cesarstwa. W związku z tym konieczne było przejęcie roli dominującej, którą do tej pory pełniło Imperium Brytyjskie. Chęć osiągnięcia tak wielkiego i niezwykle trudnego w realizacji celu determinowała wszystkie decyzje polityczne tego kraju, również, a może przede wszystkim, podczas konfliktu, który wybuchł 28 lipca 1914, a który przez historyków określany jest mianem I wojny światowej.

W celu lepszego zrozumienia niemieckiej polityki z lat 1914-1918 musimy cofnąć się kilkanaście lat wstecz i przyjrzeć bliżej sytuacji geopolitycznej tamtego okresu. Koniec XIX i początek XX wieku były czasem, w którym ukształtował się nowy układ sojuszy w Europie. Miejsce Świętego Przymierza, złożonego z Imperium Rosyjskiego, Cesarstwa Austro-Węgierskiego oraz Królestwa Prus, zajęły dwa przeciwstawne, z czasem coraz bardziej wrogo do siebie nastawione pakty: Ententa (Wielka Brytania, Francja, Rosja) oraz Trójprzymierze (Cesarstwo Niemieckie, Austro-Węgry oraz w początkowej fazie Królestwo Włoch). Taki układ, odzwierciedlający konflikt interesów głównych graczy europejskich, prędzej czy później musiał doprowadzić do konfliktu zbrojnego.

Przywódcy Cesarstwa Niemieckiego zdawali sobie sprawę z tego, że wojna między dwoma europejskimi blokami jest nieuchronna. Ich zadaniem było jak najlepsze przygotowanie gospodarki oraz ludności kraju oraz takie przeprowadzenie działań, zarówno politycznych jak i militarnych, które pozwoliłyby osiągnąć jak największe korzyści dla ich państwa. Nie było to łatwe, bowiem ówczesny układ polityczny skazywał Niemców na wojnę na dwa fronty – wschodni i zachodni.

Front zachodni miał być kluczowy dla realizacji celów wojny. To właśnie tam armia niemiecka miała w błyskawiczny sposób rozprawić się z Francją wspieraną przez Anglików. Plan tych działań, od nazwiska jego pomysłodawcy, szefa niemieckiego sztabu generalnego, nazywany jest Planem Schlieffena i został opracowany już w 1905 roku. Zakładał on uderzenia na Francję z północy, poprzez tereny neutralnej Belgii. Następnie według założeń gen. Schlieffena nastąpić miało pokonanie Francji i zmuszenie jej do kapitulacji w ciągu kilku tygodni. Po rozprawieniu się z wrogiem na zachodzie, wojska kaiserowskie, przerzucone miały być na wschód i stamtąd wyprowadzić kontruderzenie na siły carskiej Rosji. Praktyka wojenna wykazała jak bardzo ułomne okazały się założenia strategiczne sztabu II Rzeszy.

Wróćmy jednak do roku 1914, który to okazał się być rokiem rozpoczęcia Wielkiej Wojny. Na Bałkanach rozgorzał spór między Cesarstwem Austro-Węgierskim i Imperium Rosyjskim o władzę na terenach, na których wpływy straciło Imperium Ottomańskie. Państwem, które zagrało rolę zapalnika do krwawej jatki z lat 1914-1918 okazała się sprzymierzona z Rosją Serbia. Po udanym zamachu na życie arcyksięcia Ferdynanda z rodu Habsburgów, który miał miejsce w Sarajewie 28 czerwca 1914 r. i odrzuconym przez Serbów ultimatum, 28 lipca Austro-Węgry znalazły się w stanie wojny z Serbią. Spowodowało to ogłoszenie mobilizacji w związanej z Serbią licznymi interesami Rosją. Ten zaś fakt postawił Niemców w bardzo niekorzystnej sytuacji. Ich strategiczny plan działania na wypadek wojny, zakładający opóźnioną w czasie reakcję rosyjską, poprzez szybszą niż przewidywano mobilizację w armii carskiej, okazał się zagrożony. Dodatkowo do mobilizacji gotowała się Francja. Biorąc pod uwagę wszystkie powyższe okoliczności kręgi rządzące II Rzeszy zdecydowały się już 1 sierpnia 1914 roku na wypowiedzenie wojny Rosji, oczywiście w ramach zobowiązań sojuszniczych wobec zagrożonych interwencją rosyjską Austro-Węgier.

Taki stan rzeczy wymuszał na Niemcach określone zachowanie. Z uwagi na ryzyko wkroczenia Rosjan na tereny należące do Rzeszy oraz wymuszoną tym konieczność zorganizowania obrony na wschodzie, część sił przeznaczonych do błyskawicznego ataku na Francję została przerzucona do walki z Rosją. Osłabienie impetu niemieckiego na zachodzie odbić się mogło katastrofalnymi skutkami dla całej wojny i jak twierdzą niektórzy była to błędna taktycznie decyzja dowództwa cesarskiego. Wymuszona była ona jednak decyzją polityczną, powzięta z uwagi na konieczność wypełnienia zobowiązań sojuszniczych wobec Cesarstwa Austro-Węgierskiego, głównego sprzymierzeńca Niemiec w nieuchronnie nadchodzącym konflikcie zbrojnym. Nie dotrzymując danego Habsburgom słowa, cesarz niemiecki Wilhelm II narażał się na to, iż w razie wojny z Imperium Rosyjskim wojska sprzymierzeńca nie przyjdą mu z pomocą.

Tak więc Cesarstwo Niemieckie znalazło się w stanie wojny z Imperium Rosyjskim. Na zachodzie zaś Niemcy zażądali od Belgii przepuszczenia swoich wojsk przez jej teren, de facto gwałcąc w ten sposób jej, gwarantowaną przez Wielką Brytanię, neutralność. Żądanie to spowodowane było założeniami strategicznymi we wspomnianym wcześniej planie wojennym Niemiec z roku 1905. Uderzenie na Francję w kierunku na Alzację i Lotaryngię było niezwykle trudne do przeprowadzenia i miało niewielką szansę przynieść sukces z uwagi na silnie rozwiniętą sieć umocnień i okopów po stronie francuskiej. Uderzenie zaś z północy poprzez neutralną Belgię pozwalało Niemcom ominąć umocnienia na granicy francusko-niemieckiej, zająć część wybrzeża francuskiego i tym sposobem odciąć je od dostaw z zaprzyjaźnionej Anglii, a następnie szerokim frontem uderzyć na Paryż. Belgowie na żądania niemieckie nie zgodzili się.

W tym miejscu Niemcy musieli podjąć kolejny ważny polityczny wybór. Czy uszanować belgijskie prawo do neutralności i tym samym zaniechać realizacji planu Schlieffena, czy też nie zważając na belgijskie veto zaatakować Francję od północy i tym z kolei sposobem znaleźć się także w stanie wojny z życzliwą wobec Belgii Wielką Brytanią? Wobec strategicznych założeń całej szeroko pojmowanej wojny Imperium Brytyjskie było głównym dla Niemców wrogiem. To właśnie Brytyjczycy stanowili główny hamulec imperialnych, kolonialnych aspiracji niemieckich. To tereny znajdujące się pod jurysdykcją brytyjską miały stanowić przyszłe zamorskie nabytki terytorialne Cesarstwa Niemieckiego. Mając na względzie pokrótce tak przedstawiający się stan rzeczy Niemcy zdecydowali wyprowadzić atak zgodnie z założeniami wcześniej przyjętego planu.

Konsekwencją tego było wypowiedzenie Niemcom wojny przez Wielką Brytanię. Tym sposobem konflikt stał się światowym. Plan niemiecki sprawdzał się do momentu klęski nad rzeką Marną 9 września 1914 roku. Bitwa ta zmieniła charakter wojny na froncie zachodnim, od tej pory okopane wojska walczyły ze sobą w tzw. wojnie pozycyjnej. Była to wojna, która prowadziła do wyczerpywania się potencjału gospodarczego obu stron konfliktu, dodatkowo, głównie dzięki rozwojowi techniki, a przez to nowych rodzajów broni, przynosząc niebywałe straty w ludziach. Plan wojny błyskawicznej von Schlieffena nie powiódł się.

Na początku roku 1915 Niemcy zdecydowali się na rozpoczęcie bezwzględnej wojny podwodnej. Jednak, z uwagi na protesty neutralnych jeszcze wtedy Stanów Zjednoczonych, postanowili nie atakować statków neutralnych. 7 maja 1915 roku dochodzi do zatopienia brytyjskiego parowca transatlantyckiego „Lusitania”. Na jego pokładzie znajdowało się wielu obywateli amerykańskich. Ich śmierć wywołała falę oburzenia w społeczeństwie amerykańskim. Cesarstwo Niemieckie rezygnuje z podwodnych działań wojennych na dużą skalę, wiedząc jak dużym dla nich zagrożeniem byłoby włączenie się USA do wojny po stronie państw Ententy.

Wobec impasu lat wojennych 1915-1916, coraz bardziej wyczerpanej gospodarki, a także coraz mniej chętnego wobec wojny społeczeństwa Cesarstwo Niemieckie pod koniec grudnia 1916r. decyduje się wznowić bezwzględną, nieograniczoną wojnę łodziami podwodnymi. Celem politycznym, który przyświecał temu przedsięwzięciu, było zniszczenie potencjału gospodarczego Anglii, która podtrzymywała na swych barkach ciężar prowadzenia wojen przez sprzymierzone z nią Francję i Włochy. Brytyjczycy większą część swojego zaopatrzenia sprowadzali z kolonii, zza oceanu. Odcinając ich od dostaw, Niemcy liczyli na przełamanie wojennego impasu.

Przewidując możliwość wybuchu następnej wojny, tym razem z potężnie umocowanymi gospodarczo Stanami Zjednoczonymi, Niemcy przedstawili propozycję porozumienia sąsiadującemu z USA Meksykowi. W tzw. telegramie Zimmermanna (od nazwiska niemieckiego ministra spraw zagranicznych) Cesarstwo proponuje Meksykanom przymierze na konkretnych zasadach: Meksyk dopomaga państwom centralnym w wojnie z wrogami europejskimi, a w zamian Niemcy zobowiązują się wspomóc Meksyk w dążeniach do odzyskania ziem utraconych na skutek wojny amerykańsko-meksykańskiej z lat 1846-1848. Telegram w czasie przekazywania go kablem biegnącym przez terytorium Wielkiej Brytanii został natychmiast rozszyfrowany przez brytyjską komórkę dekryptażu. Anglicy, wobec braku zdecydowanej decyzji prezydenta USA Thomasa W. Wilsona o przyłączeniu się do Ententy, ujawnili treść tajnego telegramu, co ostatecznie doprowadziło do włączenia się Stanów do wojny w dniu 6 kwietnia 1917 roku.
Decyzja o wciągnięciu Meksyku do sojuszu przeciwko Stanom Zjednoczonym wydaje się być zrozumiała w kontekście sytuacyjnym I wojny światowej. Wraz z sojuszniczą Japonią Meksykanie mieli przynajmniej częściowo odciągnąć siły amerykańskie, a dzięki temu odciążyć Niemców. Cesarstwo zmuszone było szukać sojuszników wszędzie tam gdzie tylko była taka możliwość. Gospodarka niemiecka nie wytrzymywała wieloletniej wojny na dwa fronty, a możliwość wsparcia wroga potencjałem amerykańskim rysowała wręcz beznadziejną przyszłość dla Rzeszy. Gdyby nie doskonale wykonane zadanie brytyjskich kryptologów i złamanie niemieckiego szyfru, plan tajnego porozumienia niemiecko-meksykańskiego być może zostałby zrealizowany.

Ostatecznie włączenie się USA do wojny było gwoździem do trumny państw centralnych. Mimo sukcesów na wschodzie i podpisania niezwykle korzystnego dla Niemiec pokoju z Rosją bolszewicką w Brześciu Litewskim, sytuacja Cesarstwa z dnia na dzień ulegała pogorszeniu. Wszystko za sprawą dotkliwych klęsk na froncie zachodnim, gdzie armia aliancka parła wciąż na wschód, w kierunku terenów Rzeszy. Po sukcesie francuskiej kontrofensywy i klęsce wojsk niemieckich w drugiej bitwie nad Marną, 18 lipca 1914 r., Niemcy zmuszeni są do odwrotu. W samej Rzeszy wybucha rewolucja, cesarz Wilhelm abdykuje, powstaje tzw. Republika Weimarska, a I wojna światowa kończy się dotkliwą porażką wszystkich państw centralnych, w tym także Niemiec.

Oceniając polityczne wybory Niemców z czasów I wojny światowej pamiętać należy o kilku podstawowych kwestiach, takich jak: globalne ambicje niemieckie, zobowiązania sojusznicze w ramach Trójprzymierza oraz ogólny obraz geopolityczny ówczesnego świata, który sytuował Niemców niejako w środku wojennego kotła. Nie należy również zapominać o stosowanym powszechnie w Cesarstwie Niemieckim clausewitzowskim pojmowaniu samej wojny, która w teorii była tylko przedłużeniem działań dyplomatycznych środkami militarnymi, w celu osiągniecia założeń politycznych. Taki stan rzeczy determinował aktywną, a niekiedy wręcz agresywną postawę niemiecką oraz podejmowane w jej ramach decyzje polityczne, które my z perspektywy czasu oceniać możemy jako błędne, a które w ówczesnym czasie kręgom rządzącym II Rzeszy wydawały się słuszne i pożądane.

Piotr Łoś

Polub NamZależy.pl

Subskrybuj NamZależy.pl



Loading Facebook Comments ...

Grzegorz Schetyna: Hanna Gronkiewicz-Waltz jest obiektem zmasowanego ataku (video)

PiS może wprowadzić zmiany w ordynacji wyborczej

Kim Dzong Un znowu grozi Donaldowi Trumpowi. Sytuacja robi się coraz bardziej napięta

Wojciech Cejrowski komentuje swoje słowa dotyczące oddania Szczecina Niemcom: ta sprawa jest irytująca

Współpracownik prezydenta Andrzeja Dudy: przygotowałem swoją żonę i dzieci na to, że mogę być zatrzymany (video)

Beata Szydło w rozmowie z Radiem Maryja: jesteśmy przygotowani do reformy medialnej

Rusza rządowy program – Otwarte Strefy Aktywności (video)

Włodzimierz Czarzasty: SLD rzuci na pewno kandydaturę na prezydenta Warszawy

Ogromna fala przemocy seksualnej w Rzymie

Polacy chcą rozszerzenia obrony koniecznej

Konstanty Radziwiłł: służba zdrowia nie może działać dla zysku

Angela Merkel krytykuje Donalda Trumpa: uważamy każde militarne rozwiązanie za absolutnie niewłaściwe

Bronisław Komorowski krytykuje Andrzeja Dudę za jego działania dotyczące reformy wymiaru sprawiedliwości (video)

Polacy czują się bezpiecznie w Polsce, jednak sceptycznie oceniają potencjał militarny kraju

Jadwiga Staniszkis krytykuje Andrzeja Dudę: ludzie tego pokroju, bez charyzmy, powinni usuwać się w cień

Jarosław Wałęsa: mój ojciec jest bardzo wybuchowym politykiem (...) Tłumaczę mu, żeby się troszeczkę dystansował od bieżącej polityki (video)

Tomasz Piątek, autor książki o Antonim Macierewiczu zapowiedział pozwy przeciwko prawicowym mediom

Andrzej Duda na 72. Sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ

Prezes TVP Jacek Kurski miał wypadek samochodowy

Tragedia w Meksyku. Trzęsienie ziemi zabiło co najmniej 224 osoby (video)

Witold Waszczykowski docenił zachowanie Donalda Trumpa

Kidawa-Błońska: zawsze może być lepszy szef partii, ale szefa partii zmienia się w demokratycznych wyborach

Przeprowadzono ekshumacje kolejnej ofiary katastrofy w Smoleńsku. Rodzina była przeciwna tym działaniom

Patryk Jaki o sprawie noworodka z Białogardu: intuicja mi podpowiada, że ci rodzice mogą mieć wiele racji (video)

Podkomisja smoleńska rozpada się? Kolejni eksperci Macierewicza opuszczają prezydium

Zbigniew Stonoga zaniepokojony o swoje życie. „Czy oni chcą mnie zabić?”

Paweł Kukiz krytykuje politykę przyjmowania uchodźców do państw europejskich

Rafał Ziemkiewicz uderza w PiS. Publicysta stawia Kukiza przed Kaczyńskim

Adam Hofman: prezydent uznał, że rola, aby tylko jeździć i otwierać różne ładne miejsca, nie jest dla niego wystarczająca (video)

Konrad Berkowicz: wielu wychowanków Korwin-Mikkego jest w Sejmie - być może niektórzy do niego wrócą (video)

Top